czwartek, 17 marca 2011

"Klimakterium ... i już"


Wszystkie kobiety miały, mają albo będą miały klimakterium. W tym sensie łączy je to bardziej niż choćby doświadczenie macierzyństwa. Nie jest to zwykle łatwy do przejścia okres, ale ten spektakl podpowiada jak można sobie z nim poradzić. Że przede wszystkim nie trzeba się go wstydzić, że trzeba o nim mówić, że wreszcie nie należy uważać, iż w tym momencie wszystko, co dobre już za nami, a może być całkiem inaczej i to przede wszystkim od nas zależy. Bo można 'spuścić nos na kwintę', a można podejść do tego, co nieuchronne (czyli starzenia się - któremu podlegamy wszak już od samego urodzenia:P) z humorem i dystansem. Że można się z tego śmiać. I do tego też służy ten spektakl. Zdecydowanie nie da się za pierwszym razem zapamiętać całej masy onelinerów (w których celuje zwłaszcza zacięta feministka Krycha - grana w moim przedstawieniu brawurowo przez Krystynę Sienkiewicz), powiem więc tylko, że wiem już np jak mężczyzna i kobieta mogą imponować stringami, jaki jest najlepszy krem na zmarszczki i do jakiego wieku rozwija się mężczyzna:P I czemu jest jak wyrostek robaczkowy:P
Przez 2,5 godziny fantastycznie się bawiłam (jak i reszta widowni - zdecydowanie z przewagą kobiet), jedyne zastrzeżenia mogę mieć do strony technicznej (zbyt głośne były podkłady muzyczne w stosunku do śpiewanych przez panie tekstów) i chętnie wybrałabym się jeszcze (nie)raz. Bo bycie kobietą po 40-tce (czy i 50-tce, 60-tce itp) to nic strasznego:) Przykład aktorek grających w tym spektaklu wskazuje, że temperamentu, energii i wigoru mogłaby im niejedna młódka pozazdrościć:)

4 komentarze:

  1. TO kimakterium jest już chyba kultowe ;) w każdym razie zdobycie biletów nie jest łatwe (niepowodzenie w paru podejściach...), liczę, że szybko z afiszów nie zniknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No teraz to dużo jeżdżą po Polsce i prawdę mówiąc u mnie też było nielekko (znaczy szybko bilety poszły), choć zorganizowano dwa spektakle na naprawdę dużej sali...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabawne doświadczenie czytać o tym spektaklu przy dźwiękach muzyczki rodem z Bollywood :) Na Klimakterium byłam raz i chcę wybrać się znów . Na stronie www.klimakterium.art.pl podany jest terminarz gdzie i kiedy będą grać. Mam nadzieję,że dzięki temu uda mi się odpowiednio wcześnie zgłosić po bilety

    OdpowiedzUsuń
  4. Muzyczka jest akurat rodem z kollywood, czyli całkiem innej indyjskiej kinematografii:) (choć wiem, że nawet dla naszych mediów nazwa bolly obejmuje wszystko z Indii...)
    I też bym chętnie poszła jeszcze raz, ale u mnie szanse mam małe...

    OdpowiedzUsuń