czwartek, 10 marca 2011

Pellaindi Kaani (2007) i Veedhi (2006)

Dwa niedawne' urodzinowe' seanse. Będzie krótko, bo i nie mam co za dużo o tych filmach pisać.

Pellaindi Kaani: historia chłopaka z bogatej rodziny, który  od czasu pewnego wypadku zachowuje się jak duże dziecko. Jego owdowiała matka próbuje go uzdrowić za pomocą małżeństwa (nie ma jak wiara w lecznicze zdolności żony, nie?:P), aranżowane oczywiście...Może i mogło być ciekawie, gdyby zabrał się za to dobry, poważny reżyser, a nie EVV Sathyanarayana. A oglądając oldschoolowy w konwencji film (choć sprzed kilku lat) widz zastanawia się, czy to tylko główny bohater doznał kiedyś urazu głowy:P Czemu zagrał w tym Allari rozumiem, wszak to ojciec (i grywał u niego często niestety...) ale co skłoniło do wzięcia tej roli Kamalinee?? Całość kiepska i tylko dla fanów któregoś z aktorów.

Veedhi: osadzona w realiach Biharu opowieść o kontrolującym ulice Hajdarabadu mafijnym donie,  którego tropi ambitna dziennikarka, a pomaga jej  czwórka młodych chłopaków. Miało być ponoć poważnie, świeżo i inaczej, nie całkiem wyszło niestety. Aktorsko przede wszystkim zwraca uwagę Gopika, Sharwanand raczej w tle. Za to można go zobaczyć w hirołsowskiej akcji (z wykopami itp:P) i we wcieleniu a'la Jyothika w Raa raa (vide obok:P)  A i film jest saute. Czyli w sumie także raczej dla  fanów i zapaleńców. A, i jeszcze jest fajny klipowy kawałek z tancerzami kathakali:)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza