niedziela, 6 października 2013

Prosenjit u Rituparno Ghosha: 'Shob Charitro Kalponik' (2009) & 'Khela' (2008)

W latach 60-tych wielki, ceniony nie tylko w Indiach, bengalski reżyser podjął dość zaskakującą współpracę z wielkim bengalskim gwiazdorem. Z tego spotkania dwóch światów (nazwijmy to: artystycznego i komercyjnego) powstał wielki film, prawdziwy klasyk (mój ulubiony w znanym mi dotąd dorobku zarówno S.Raya jak i Uttama Kumara). Czterdzieści lat później inny ceniony reżyser (uważany zresztą za odnowiciela wspaniałych tradycji kina bengalskiego) podjął szerszą współpracę z bardzo popularnym gwiazdorem tego kina.  I z gwiazdy narodził się Aktor:) To bowiem Rituparnowe Choker Bali uważane jest za symboliczny przełom w karierze Prosenjita i to za rolę w jego Dosar (wyżej foto z planu) aktor otrzymał specjalnego Nationala. Dziś o dwóch innych wspólnych projektach obu panów (uznałam że to będzie ciekawy pomysł i na poświętowanie urodzin Prosenjita i upamiętnienie niedawno zmarłego Ritu). Ciekawą cechą je łączącą jest fakt, iż w obu Prosenjit gra artystę:) W obu 'zadebiutowały' też aktorki znane zasadniczo z innych kinematografii.  

Shob Charitro Kalponik to, jakże charakterystyczna dla Ritu, historia opowiedziana z kobiecego punktu widzenia. Radhika (w tej roli, po raz pierwszy w rodzimej kinematografii, Bipasha Basu) jest żoną cenionego poety. Małżeństwo nie układa się jednak najlepiej (Radhika nie jest aniołem poświęcenia jak Gurowa Gulabo i irytuje ją, że to na jej głowie jest cała 'codzienność') Niespodziewana śmierć Indraneela (a raczej prośba wydawcy o uporządkowanie jego pozostawionej twórczości) - w dniu, w którym postanowiła go opuścić - stanie się dla kobiety okazją do analizy ich wspólnego życia i.. spojrzenia na męża na nowo. Przez pryzmat jego  poezji. Nie ukrywam, że ciekawiło mnie jak znana głównie z 'wyglądania' bollywoodzka  'ikona seksu' poradzi sobie w kameralnym kinie autorskim.  Niewątpliwie wygląda pięknie w tych tradycyjnych czy prostych stylizacjach, natomiast wydaje mi się, że nie do końca poradziła sobie z (trudną, fakt) rolą (choć lepiej niż w bollywoodzkich próbach 'przełamania' wizerunku) - nie w każdym momencie jej wierzyłam.  Prosenjitowy Indraneel jako żyjący w trochę swoim świecie artysta wzbudził za to we mnie całą gamę uczuć: od sympatii (i poczucia: 'co ta baba od niego chce':P), po zwyczajną irytację ('no tak, to już wiem o co jej chodzi':P) Nie jest to raczej najłatwiejsze kino: kameralne,  niespieszne, oniryczne... warto jednak się w ten balansujący pomiędzy rzeczywistością a poetycką fantazją świat zanurzyć:)

W rok wcześniejszej Kheli też mamy kryzys małżeński, jednak kobieta jest tu na drugim planie. Gdy Sheela (Manisha Koraila po raz pierwszy w kinie bengalskim) postanawia opuścić męża, by w spokoju przemyśleć sobie ich związek, Raja, ambitny reżyser filmowy, zdaje się być tym niezbyt przejęty. Bardziej absorbują go bowiem poszukiwania idealnego chłopca do głównej roli w jego nowym filmie. Gdy w końcu przypadkiem takiego znajduje, okazuje się, że jego rodzice niespecjalnie chcą się zgodzić na udział chłopca w filmie (dwa wyjazdowe miesiące bez szkoły i możliwości opieki ze strony rodziców itp). Rezolutny chłopak, któremu z podobnych powodów pomysł jak najbardziej się podoba,  podsuwa reżyserowi inne wyjście: upozorowanie porwania:P Decydując się skorzystać z tego pomysłu Raja nie wie do końca, na co się porywa - i chodzi tu nie tylko o potencjalne konsekwencje karne. Obok Titli to jeden z 'najlżejszych' filmów Rituparno jakie widziałam - przy innych raczej trudno się specjalnie uśmiechać, tu trudno się w pewnych momentach od tego powstrzymać:) Przede wszystkim za sprawą tego uroczego chłopca 'z charakterkiem', który jednocześnie da Raji nieźle 'popalić', ale i wiele w jego życie wniesie.. Jak to dzieci znaczy:) Dzięki temu też, choć dla Prosenjtowego bohatera także najważniejszą zdaje się być jego twórczość (zresztą czy nie z wieloma artystami tak bywa?), jest jednak inną, cieplejszą postacią niż bohater SCK. I choć Manishy było niewiele stwierdzam, że za nią tęskniłam.

Nie widziałam jeszcze wszystkich wspólnych filmów Prosenjita i Rituparno, ale już mi szkoda, że nie będzie kolejnych:( Bo to taka ładna współpraca była...

2 komentarze:

  1. Skąd "Shob Charitro Kalponik"? Masz DVD czy w internecie można zobaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam swoje:) W necie namierzyłam oba online przy okazji szukania fotek, ale bez napisów.

    OdpowiedzUsuń