środa, 29 lipca 2015

Wyczekiwane

Bo dawno nie było nic w tym  dziale - a wciąż wszak na coś czekam :)



Keralski film wyczekiwany przeze mnie od momentu pierwszych zapowiedzi o jego powstawaniu aktualnie nosi tytuł Double Barrel -  i sadząc po teaserze - zapowiada się na jeszcze bardziej odjechaną rzecz niż Amen, czyli poprzedni film Pellissery'ego. No i ta obsada!

Też dawno wyczekiwana rzecz. Ennu Ninte Moideen, czyli słynna prawdziwa historia niespełnionej miłości Moideena i  Kanchanamali (jak już dawno wiadomo to takie przechodzą do historii - kto by tam dziś pamiętał  Lailę i Manju, gdyby żyli razem długo i szczęśliwie:P). Ona żyje do dziś i ponoć próbowała blokować powstanie tego filmu.


A o tym projekcie dowiedziałam się dopiero przy okazji zwiastuna.  I najbardziej w promie Ayal Njanalla intryguje mnie wygląd Fahaada :P Znaczy że nie wygląda zupełnie jak on, a jednak mi kogoś przypomina^^ Tylko nie wiem kogo :D


A skoro już jesteśmy przy aktorskich wcieleniach trudnych do rozpoznania: czekam też na jednego z moich ostatnich tamilskich ulubieńców, Vijaya Sethupathiego w roli upierdliwego staruszka. Czyli na Orange Mittai.


Niekoniecznie z powodu Suryi (choć miło będzie zobaczyć jego cameo, bo dawno już nie był na ekranie taki normalny, a na dodatek z dystansem do siebie;)), a z powodu Pandiraja i jego zdolności prowadzenia dziecięcych aktorów (vide Pasanga) czekam też na  Haiku.


Przyznam, że dopiero przy okazji proma usłyszałam o tej prawdziwej historii. Zawsze mówiłam, że to życie potrafi dostarczyć najbardziej fascynujących historii. Nawaz jako Mountain Man.

 
Film, wieści o którego powstawaniu mignęły mi tam gdzieś dawno dawno  temu, a potem  wsio ucichło. Cieszy, że jednak nie na amen :) Gauri Hari Dastaan to znów historia oparta na faktach (cieszy rozwój tego trendu w kinie indyjskim, cieszy). A Vinay Pathak ma szansę na kolejną wielką główną rolę.
 

Na koniec coś, co budzi we mnie trochę sprzeczne uczucia. Bo Tagore'a się trochę boję, ale perspektywa zobaczenia znów razem Konkony i Rahula baardzo kusząca :) Sesher Kobita.


edit:
Bo dopiero news o premierze na festiwalu w Wenecji przypomniał mi, że przecież jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów jest Vetrimaranowo-Dhanushowa produkcja Visaranai. Promo robi mega wrażenie:

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz