piątek, 20 lutego 2015

K. Vishwanath - telugowy 'piewca sztuki'

Na 80. urodziny Mistrza założyłam mu wątek na bollywood.pl. 85-te to chyba dobra okazja, żeby (po drobnym przeredagowaniu) przypomnieć ową notkę na blogu:) Zwłaszcza, że mam tu już stosowny (a dawno nie aktualizowany) dział, a - jak zapowiadałam - nie chciałabym, żeby notki w nim pojawiały się tylko przy okazji śmierci owych wielkich kina.
 
Najznakomitszy reżyser kina telugu, K. Viswanath (czyli Kasinadhuni Viswanath) urodził się 19 lutego 1930 roku w dystrykcie Guntur, w Andhra Pradeś oczywiście. Do branży filmowej trafił 'dla chleba', jako technik dźwiękowiec i początkowo w ogóle nie myślał o zostaniu twórcą. To przyszło stopniowo, w trakcie współpracy z różnymi znakomitymi reżyserami, którzy dyskutowali z nim o tajnikach i procesie tworzenia filmów. W końcu przy pracy nad filmem 'Mooga Manasulu' jego reżyser zaproponował mu zostanie swym asystentem. A po kilkunastu kolejnych filmach dostał szansę samodzielnego debiutu jako reżyser - filmem tym była 'Atma Gouravam' z  ANRem w roli głównej. Był rok 1965, ale - choć kręcił dużo i już jego wczesne filmy cieszyły się uznaniem i zdobywały nagrody (a były wśród nich także ciekawe obrazy, w których głównymi bohaterkami były kobiety) - najlepsze dzieła Vishwanatha zaczęły powstawać dopiero ponad dekadę później. Jaskółką nurtu 'o sztuce' była Siri siri muvva, prawdziwym przełomem stał się zaś nakręcony w 1979 roku 'Shankarabharanam'. Film bez gwiazd w obsadzie, któremu nie towarzyszyła żadna kampania reklamowa. Premiera odbyła się w jednym kinie przy prawie pustej sali, ale 'reklama szeptana' sprawiła, że ostatecznie stał się jednym z największych hitów kasowych tegoż roku. A potem zdobył jeszcze 4 National Awards (w tym dla najlepszego filmu popularnego oraz za muzykę). Jego sukces rozpoczął także cały trend filmów poświęconych sztuce w kinie telugu. (wśród nich były kolejne filmy samego Vishwanatha, takie jak Saagara Sangamam, Sruthi Layalu, Swarna Kamalam, Sirivennela czy Swathi Kiranam).
Bo i Vishwanath nie bez przyczyny otrzymał przydomek Kala Tapasvi czyli piewcy sztuki. Wiele jego filmów jest bowiem głęboko zakorzenionych w południowoindyjskiej kulturze i sztuce. Pokazują one jej bogactwo i piękno. Możemy tam zobaczyć wiele klasycznego tańca i usłyszeć sporo tradycyjnej muzyki. Muzycznymi współpracownikami Vishwanatha w tym dziele byli tacy uznani kompozytorzy jak Ilaiyaraaja  i KV Mahadevan. Mała próbka, czyli OST ze Shankarabhanaram:
Jednak pochwała owej rodzimej tradycji nie oznaczała bynajmniej zamknięcia oczu na pewne istniejące problemy społeczne (często też wszak z tą tradycją związane). Drugi ważny nurt twórczości Vishwanatha obejmuje bowiem kino społecznie zaangażowane. W Saptapadi mówił o kwestii aranżowanych małżeństw i problemie związków międzykastowych, w Swathi Muthyam poruszał problem wdów, w Swayam Krushi pokazywał osiąganie sukcesu przez ciężką, rzetelną pracę, a w filmie Subhalekha krytykował system posagów.
Z planu Sagary Sanganam
W filmach Vishwanatha jedne ze swoich najlepszych ról stworzyli tacy aktorzy jak Kamal czy Chiru. Obaj zagrali u niego trzykrotnie. Jednak filmy Vishwanatha, czy ze 'znanymi nazwiskami' czy nie, zawsze są przede wszystkim jego filmami, a aktorzy u niego wcielają się w dane postaci, a nie są 'gwiazdami'. Nic dziwnego, że choćby Venkatesh po 20 latach kariery do dziś podaje z dumą przykład swej roli w 'Swarna Kamalam', a Chiru uważa Vishwanatha za człowieka, który nauczył go aktorstwa.
Na planie Swayam Krushi
Filmy Vishwanatha były doceniane jednak nie tylko w AP. Reżyser ma bowiem na koncie 6 National Awards, a 'Swathi Muthyam' było w 1986 roku indyjskim kandydatem do Oscara. Jest także laureatem Padmashri czy Raghupathi Venkaiah Award. 
Z innym wielkim reżyserem z południa - Balachanderem
W latach 80 Vishwanath zaczął kręcić także w kinie bolly. Najpierw głównie remaki swoich najsłynniejszych filmów telugu, ale potem zrobił i parę 'oryginalnych' filmów hindi (w tym okresie dużo współpracował z Rakeshem Roshanem, a w jego filmach grali młodziutcy Anil, Madhuri czy Ajay)
Reżyser nigdy nie chciał robić 'sztuki dla sztuki', bo zawsze wierzył, że kino jest przede wszystkim medium służącym rozrywce. Tyle, że w trakcie tej rozrywki można przekazać widzom i jakieś przesłanie.
Z etatowo śpiewającym w jego filmach Balasubramaniaynem
Od jakiegoś jednak czasu (także w związku ze spadkiem 'zapotrzebowania' na jego kino) Vishwanatha można częściej zobaczyć przed niż za kamerą. Zaczął grać w latach 90, też trochę z przypadku (poza tym Kamal przekonał go, że aktorstwo to 'płatne wakacje':D). Można go więc zobaczyć m.in w Tagore, AMAV, Andhrudu, Pandurangadu, Mr Perfect czy Devastanam, a i w kinie tamilskim - choćby w Yaradi Nee Mohini, Linga czy nadchodzącym Utthama Villain.
Zatem na koniec Vishwanath w harikatce z Devastanam:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz