czwartek, 28 stycznia 2016

Podsumowanie 2015 roku w kinie południowoindyjskim

Nie mam sił w tym roku na zwyczajowy roczny przegląd filmowy, zatem postanowiłam zmienić trochę podsumowaniową formułę. Na ogólniejszą :P


KINO MALAJALAM

Premam style^^
Wydarzenia roku:   Gwiazdami roku są Prithvi i Nivin. Komercyjnego hattricka zrobił ten pierwszy, ale masową wyobraźnią (zwłaszcza młodzieży) zawładnął jednak Nitinowy bohater i Premam style.
Nieźle radził sobie też Dulquar. Za to kiepsko znów Fahaad :(
Ogólnie nadal w kinie mallu rządzą młodzi. Twórcy i aktorzy. I to fajnie.
Choć miło też, iż jedną z najbardziej popularnych i cenionych heroin jest rozwódka i matka nastoletniej już córki, czyli Manju Warrier (nawet jeśli nie miała w 2015 roku hitu na miarę How Old Are You)

Moje typy: Premam.

Dosyć długo w ogóle nie chciałam tego filmu obejrzeć. Przekonana, iż co mi po kolejnej 'młodzieńczej love story' (to chyba bolly z małą domieszką tolly we mnie taki uraz zrodziły:P) Ale to nie do końca o to tu chodzi (choć tak, najbardziej lubię część coledżową:D), a zresztą Kerala robi i historie miłosne inaczej. Ciepło i z humorem. Na luzie. Naturalnie (Sai Pallavi, która stała się po filmie ulubienicą keralskiej młodzieży ma tym filmie zero makeupu, wcale nie perfekcyjną cerę, nieszczególną fryzurę i nosi zwyczajne bawełniane sari. Za to umie 'usadzić' i zmotywować młodych gagatków:P). No i nastąpił (w końcu:D) mój totalny zachwyt Nivinem, który świetnie poradził sobie z trzema różnymi wcieleniami. Dużo zabawy, sporo wzruszeń i cudowne camea reżyserskie. Premam to dla mnie jeden z filmowych prozaców :)

Rozczarowania:  Nee-na, Lord Livingstone 7000 Kandi

Do dziś nie rozumiem, skąd obecność Nee-ny na listach najlepszych filmów roku. Dla mnie to spore rozczarowanie: owszem, sam temat (portret młodej, zdecydowanie niekonwencjonalnie zachowującej się dziewczyny) może i obiecujący, ale realizacja kiepska. I aktorzy też średnio. Klapa.
Ale casus Livingstone'a jest jeszcze boleśniejszy. Reżyser takich fajnych filmów jak North24 Kaatham czy  Sapthamashree Thaskaraha  z dobrymi aktorami nakręcił coś, co w zasadzie nawet trudno opisać, bo i jest jakimś dziwnym, nie trzymającym się kupy zlepkiem. Miało być pewnie kino przygodowe z ekologicznym przesłaniem, wyszła nawiedzona niestrawna chała:/

Średniaki: Oru Vadakkan Selfie, Milli, Ivide, Ennum Eppozhum

Komu podobało się tamilskie Sodhu Kavyum powinien też docenić Oru Vadakkan Selfie, bo to podobny styl zakręconej, inteligentnej łotrzykowskiej zabawy Ja nie do końca czuję się targetem takiego kina, dlatego 'tylko' średniak (niech będzie, że wyższy średniak)  Uwielbiam natomiast okołofilmowe smaczki - bohater marzy o asystowaniu Gauthamowi Menonowi, a film kończy cudowne cameo z sąsiedniej kinematografii:D W każdym razie Nivin po raz kolejny dobrze wyszedł na współpracy z Vineethem Sreenivasanem.
W Milli Nivin robi za 'drugi plan'. Motywujący i wspierający, ale trochę nudny. Z drugiej strony cała historia głównej bohaterki też nie jest specjalnie fascynująca  - takie sztampowe 'od wycofanej dziewczyny z kompleksami do odnalezienia swojej drogi w życiu i spektakularnego triumfu'. Ogląda się miło (zwłaszcza, iż dawno chciałam zobaczyć Amalę Paul znów bez makijażu - tak jak się kiedyś poznałyśmy w Myynie) ale wiele po seansie w głowie nie zostaje.
Biorąc pod uwagę rozbieżności względem oczekiwań kolejne dwa tytuły mogłyby się znaleźć i w dziale rozczarowań - ogólnie byłoby to jednak chyba nie całkiem fair wobec nich :P
Może powinnam się już 'wyleczyć' z megaoczekiwań wobec filmów Shyamaprasada, ale jakoś nie bardzo mi to wychodzi. Ivide to niestety kolejny przykład filmu, któremu - mimo zdolnych aktorów - daleko do dawnego poziomu reżysera. Ogólnie miałam wrażenie, że za dużo tu 'grzybów w barszczu', a nic nie zostało zanalizowane naprawdę dokładnie. Największy niedosyt tyczy Prithvirajowego bohatera - potencjalnie najbardziej skomplikowanej, ergo ciekawej postaci. Może jednak Shyamaprasad powinien się trzymać raczej adaptacji  literatury niż sięgać po oryginalne scenariusze?
Gdy po jakże udanym ekranowym powrocie Manju Warrier Sathyan Anthikand postanowił 'sparować' ją ponownie z Mohanlalem (z którym to stworzyła kilkanaście lat temu jedną ze złotych par molly) wydawać się mogło, że to nie może się nie udać. Zwłaszcza, że w Ennum Eppozhum mieli grać niebanalną parę: ona utalentowaną prawniczkę z zacięciem społecznym (prywatnie samotną matkę), on zgryźliwego reportera. Niestety wyszedł mocno przeciętny film - oglądalny, ale przynudnawy, a na pewno nie budzący zachwytów. Szkoda...

Jeszcze do nadrobienia: Perariyathavar, Kanayaka Talkies, Ain, Ennu Ninte Moideen, Ottal, Charlie.

 


KINO TAMILSKIE

Produkcje Dhanusha
Wydarzenia roku: Wielki sukces braci Rajów w ich pierwszym wspólnym  nie-remaku. 
Producenckie sukcesy Dhanusha (Kaaka Muttai i Visaranai z sukcesami na międzynarodowych festiwalach, Naan Rowdy Dhaan jednym z największych kasowych hitów roku) i Suryi (wyprodukowanie powrotu żony w remaku How Old Are You  oraz Pasangi 2- ponoć popłuczyn po TZP, ale b.dobrze przyjętych w TN) 
Nadal dobrze sprzedają się niskobudżetowe horrory komediowe.
Topową heroiną roku jest kobieta po 30 - Nayan odnosi i sukcesy kasowe i artystyczne.

Moje typy: Kuttram Kadithal, Kaakka Muttai, Naanum Rowdy Dhaan

Filmów o nauczycielach w kinie indyjskim nie brakuje. Nie przypominam sobie jednak, aby któryś z nich pokazywał 'belfrów' w ten sposób co Kuttram Kadithal.  Jako osoby popełniające poważny, ale ludzki błąd i muszące się zmierzyć z jego konsekwencjami. Wewnętrznymi (psychologicznymi) i zewnętrznymi (opinia społeczna itp). Zdenerwowana zachowaniem pewnego ucznia młoda nauczycielka podnosi na niego rękę. Uderzony chłopak traci przytomność... Kolejny film do listy nader udanych debiutów w kinie indyjskim. Laureat zeszłorocznych Nationali zresztą.
O historii dwóch braci z ćennajskich slumsów (i ich marzenia o zjedzeniu pizzy) pisano już sporo. Słusznie pisano - Dhanush i Vetrimaaran to producencki tandem ze świetną intuicją, a Manikandan to kolejny obiecujący młody indyjski reżyser. Najbardziej w tym filmie podoba mi się to, iż udowadnia on, iż o życiu w slamsach wcale nie trzeba opowiadać w minorowych tonach (bo inaczej to jest 'nieprawdziwe i koloryzowane':P) Kaaka Muttai to film ciepły, ale jednocześnie bardziej dla mnie prawdziwy w obrazie indyjskiej biedy od np. tak okrzyczanego na zachodzie Slumdoga:P
A żeby nie było, iż podobać mi się może tylko niszowe, paralelowe  kino na liście moich 'hitów' kolejna produkcja Dhanusha - jak najbardziej z mainstreamu. W czym tkwi sekret Naanum Rowdy Dhaan? Moim zdaniem, podobnie jak w przypadku Vettai, w umiejętnej zabawie kliszami. Sama fabuła wydawać się może bowiem bardzo schematyczna (jest wannabe hero - albo rowdy - nie bardzo może się zdecydować^^, dziewczyna, której trzeba będzie pomóc, no i ci źli), ale z bohatera okazuje się taki hiroł/rowdy jak z koziej dupy trąba (jego mamuśka - cudowna Raadhika - ma znacznie więcej jaj od niego^^), no a i bohaterka chyba będzie raczej rządzącą stroną w tym związku^^ Znaczy lekko, zabawnie i z jajem:) A, i świetnie przedstawiona sprawa niepełnosprawności heroiny (bo przecież nie każdy głuchy jest też niemy, a gdy potrafi on jeszcze czytać z ust problemy komunikacyjne pojawiają się tylko w specyficznych sytuacjach)

Rozczarowania: JK Enum Nanbanin Vaazhkai, Thani Oruvan

O rozczarowaniu pierwszym tytułem już pisałam, na seans Thani Oruvan zdecydowałam się bez wielkiego przekonania, ale miałam nadzieję na przyzwoitą masalę kina akcji. Bo miało być tak inteligentnie i nowocześnie.. Tak, były komputery, pendrajvy, podsłuchy i inne wynalazki techniki, ale sam schemat niestety stary i nudny. Hiroł bez skazy, wygłaszający przy każdej okazji umoralniające gadki. Heroina niby wykształcona policjantka, ale zakochuje się w hirole po takiej właśnie gadce wobec niej i latająca za nim z tą miłością. Nieszczególnie przekonał mnie  też ów 'nowoczesny, wyrafinowany' badguy. Hello! Satyaraj już 30 lat temu grał takich zuych. Z dużo lepszym efektem. Aravindowi Swamiemu jakoś nie miałam ochoty bić braw czy kibicować bardziej od hiroła. Nikomu nie chciało mi się kibicować.

O wszystkich już pisałam, więc odsyłam do tamtych opinii :)

Jeszcze do nadrobienia: ha, chyba już nic ;)


KINO TELUGU

Wydarzenia roku:   Przede wszystkim oczywiście Baahubali. Megaprodukcja Rajamouliego, która zawojowała nie tylko telugowy BO, ale stała się ogólnokrajowym fenomenem. Pisałam już obszerniej o tym filmie na blogu, więc po szczegóły odsyłam do tamtej opinii :) 
Można by jeszcze wspomnieć o sporym sukcesie Srimanthudu (którego oglądać jednak nie zamierzam, bo przeszlachetno-idealny-tylko 'klęknąć i się modlić doń' Mahesh wychodzi mi bokiem już dawno).
W końcu jakiś sensowny pociotek z Megarodziny - Varun Tej imponuje wszystkim wyborem ról (i woli być aktorem niż gwiazdą). I serio przypomina młodego Chiru.
Bardzo dobry rok dla Naniego (co mnie b.cieszy)
I spektakularna klapa rozdmuchanego debiutu Akhila Akkineni (cieszy jeszcze bardziej:P)
Topowa heroina tu także ma po 30 - Anushka robi to, co chce, a reżyserzy ustawiają się do niej w kolejce.

Moje typy: Yevade Subramaniyam

Niby nic odkrywczego: kolejna historia z cyklu, jak to młody japiszon odkrywa, co w życiu jest najważniejsze, ale sądzę temat 'być a mieć' wciąż wart jest przypominania, a twórcom YS udało się przedstawić sprawę w fajny, ciepły, zabawny sposób (i bez nadmiaru dydaktyki). Na dodatek z pięknymi plenerami Himalajów (bo to wyprawa tam zweryfikuje życiowe priorytety bohatera) i świetnie dobraną obsadą. I - jakkolwiek naiwne by to nie było - uwielbiam filmy, po których chcę być lepszą.

Rozczarowania: dzięki bogu brak (trzymałam się z dala od starrowych rzeczy:P)


Średniaki: Baahubali, Size Zero

Pewnie może dziwić, że wsadziłam ostatecznie Baahubali do 'średniaków', ale jednak moich megaoczekiwań w pełni film nie spełnił. Niech będzie, że to 'wyższy średniak^^
Gdyby Size  Zero skupił się na samej historii puszystej dziewczyny i jej ewoluującego poczucia wartości być może trafiłby wyżej. Bo bohaterka Anushki jest przeurocza, ma charakter i temperament (za to bohater Aryi - o zgrozo^^ - wychodzi na fit-nudziarza:P), a fakt, iż nie przez cały film jest pewna siebie i zadowolona ze swojego wyglądu dodaje jej tylko życiowej autentyczności (ile kobiet nie ma przynajmniej chwil, gdy popada w kompleksy i koniecznie chciałaby coś w sobie zmienić?). Niestety twórcy postanowili dołożyć do miłego rom-coma jeszcze jakże 'słuszne' przesłanie na temat odchudzania się. Zawsze byłam przeciwko szaleństwu na size zero (jak i na packi:P), ale ta część jest tak sztampowa, że zepsuła całość. Szkoda...

Jeszcze do nadrobienia: Malli Malli Idi Rani Roju, Surya vs Surya, Bale Bale Magadivoy, Kanche


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz