wtorek, 2 września 2014

Chanakya Sapadham (1986) - masalowy full wypas z Chiru

Sięgając po ten film nie spodziewałam się za wiele (łagodnie mówiąc, nie mam za dobrego zdania o Raghavendrze Rao, a to on go wyreżyserował). Ale to ostatni (podpisany) tytuł z Chiru i Vijayashanti, jaki mam, a nie wyobrażam sobie obchodów urodzin Chiru bez obejrzenia czegoś z tą parą. Stwierdziłam zatem, że trudno, najwyżej się wynudzę (i poirytuję na raghavendrowy bombastyczno-idiotyczny styl klipów) I jakaż miła niespodzianka: bowiem bawiłam się świetnie i większością klipów też jestem zachwycona.  Chanakya Sapadham to taka masala, jakie (wciąż) kocham. Tak, wieje od niej oldskulowością, ale to tym bardziej dodaje jej smaczku (we współczesnej wersji chyba nie byłabym w stanie ogladać tego bez znaczącego pukania się po głowie:P),  a dzieje się tyle i tak, że mój racjonalizm szybko się gdzieś schował, a do głosu doszła - trochę, fakt, ostatnio zapomniana - na poły dziecięca (i głośno w trakcie oglądania demonstrowana:P) radocha, czyli big fun. Dlatego też będzie sporo screeenów :)
Mamy oto dzielnego bohatera Chanakayę - oficera celnego na lotnisku (dzięki temu przez sporą część filmu Chiru paraduje w białym mundurze<3) 
 który zmaga się z bezwzględnymi przemytnikami:
Owi panowie przez większość filmu próbują go 'złamać' (zmusić szantażem do współpracy czy 'podkopać' jego wiarygodność w oczach szefostwa) i na tym tle rozgrywa się sensacyjna część filmu. W której mamy sceny konfrontacji, szantaże, porwania...
...pościgi.... (tak, bohater ściga uciekających samochodem złych na czymś w rodzaju deskorolki z kijkami:P)

... odjechane sceny walki...

no i oczywiście jeden z moich ulubionych elementów ze  starych masali, czyli fantazyjne przebiórki:P

jedna z moich ulubionych szurniętych scen: 'sznureczkowe' czesanie się^^
Ale jest też wątek romantyczny - Chiru z Vijayashanti (która gra tu stewardessę) prezentują się jako para jak zwykle świetnie:
 
Vijayashanti wystylizowana na Japonkę^^
I mamy nawet akcent społeczny, bowiem rodzina bohaterki przez sporą część filmu zmaga się z problemem niespłaconego posagu (a matka pana młodego nie chce uznać siostry bohaterki za swą synową - i zabrać jej do swego domu - póki nie otrzyma całości żądanej sumy) .
Ów głos w kwestii problemu posagów nie jest oczywiście podobnie mocny i odważny jak w ciut wcześniejszym filmie Vishwantha z Chiru (moja notka o filmie Subhalekha), ale i trudno byłoby się tego spodziewać w klasycznej, komercyjnej masali. W każdym razie - poza zasugerowaniem samego problemu - cała ta sytuacja daje okazję do pokazana charakteru zarówno bohaterki (a  - co też znamienne - sprawa zdaje się być bardziej na jej głowie niż ojca obu dziewcząt), jak i Chirowego bohatera (bo jak się tu nie rozczulić, gdy ów - chcąc jej pomóc, a widząc jej obiekcje w kwestii przyjęcia pieniędzy od niego, tłumaczy jej, że w takim razie dostaje je jako.... posag od niego^^), no i naprawdę rozbawił mnie sprytny pomysł na ostateczne 'załatwienie' problemu (może i nie całkiem prawny, ale za to ile frajdy dający widzowi :))


Zresztą bohaterka to naprawdę dzielna dziewczyna (vide też sytuacja z szantażem zuych) - nawet jeśli czasem musi jej i pomóc ukochany facet:)   Bardzo podobała mi się też postać ojca Chanakyi (niezależnie od wyczuwalnej teatralności stylu gry Satyanarayany) - emerytowanego weterana, który jest z jednej strony bardzo jowialnym starszym panem (z rozbrajającym sposobem konwersowania z synem - przez system 'naprowadzania przez pytania':)), z drugiej - jasne okazuje się w pewnym momencie, że ów dzielny syn jak najbardziej ma geny 'po nim':)


No i na koniec słówko o owych klipach, których się tak bałam.  Ragavendra Rao znany jest bowiem - cytując pewne humorystyczne źródło - z klipów z 'kwiatami, owocami i kobiecymi brzuchami':P Innym słowami 'wypasioną tandetą' .Tymczasem w tym filmie klipy nie tylko są nie aż tak przesadzone, ale i część ma swój pomysł, jakiś motyw przewodni. Mamy zatem klip z fotografowaniem, owszem zmysłowy, ale z konceptem właśnie (w końcu jak często widzieliście bohaterkę w mokrym sari, ale nie w deszczu czy pod wodospadem, ale nurzającą się w kuwecie do wywoływania zdjęć?^^ A pomysł tańca na plaży na olbrzymim aparacie to już w ogóle czad:))


Jest też klip samolotowy (jakże adekwatny biorąc pod uwagę zajęcie obydwojga bohaterów), gdzie nawet tancerze w tle są przebrani za samolociki :


Do moich ulubionych należy także niezwykle energetyczny  klip z sytuacji okołoprzebiórkowej -  z totalnie rozbrajającym konceptem 'wiadrowym''^^
Jednym słowem TAKI  film:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz