niedziela, 8 marca 2015

Shabana Azmi jako 'Godmother' (1999), czyli cena władzy

 Dzisiejszy dzień jest chyba idealny na reusing tej starej forumowej filmowej notki. Bo women power rulezz!


Rambhi i Veeram to małżeństwo farmerów, których bieda wygania ze wsi do miasta. Tam Veeram podejmuje pracę dla mafii, znaczy 'perswaduje' różne rzeczy opornym. Jest w tym dobry, ale pewnego dnia - w związku z jednym ze zleceń  - przychodzi moment refleksji i Veeram postanawia skończyć z przemocą (co ślubuje uroczyście w świątyni). To nie spodoba się jego chlebodawcy i wkrótce Veeram zostanie zabity. Wtedy okaże się, iż Rambhi nie jest tylko taką 'typową' żoną i matką, bo kobieta owszem, założy wdowi welon, ale jednocześnie postanowi wejść sama w ów przestępczy światek. Najpierw z myślą o wymierzeniu sprawiedliwości mordercom męża, ale potem zostanie lokalnym donem i jej władza będzie rosnąć. Kwestia oczywiście jakim kosztem i czy w końcu go dostrzeże...

 Niezależnie od tego, iż opowiedziana przez Vinaya Shuklę historia ma swe autentyczne 'lokalne korzenie' (postać Rambhi jest w dużej mierze inspirowana losami Santokben Jadeji, szefowej mafii z Porbandaru) większości tytuł tego filmu będzie się zapewne kojarzył z Ojcem chrzestnym. I nie jest to też skojarzenie od rzeczy. Choć są i oczywiście różnice. Związane i z realiami (w tle mamy np konflikty społeczno-kastowe), ale i z tą zamianą 'ojca' na 'matkę'. Znaczy to jest uniwersalna, 'ludzka' opowieść, ale jednak fakt, że główną bohaterką jest kobieta (która można powiedzieć wkracza na tradycyjne 'męskie terytorium') ma swoje znaczenie.

Shabana jest (zwyczajowo) niesamowita (za tę rolę dostała - zasłużenie - swego 5 Nationala): jej bohaterka, niewątpliwie silna kobieta, budzi całą paletę emocji u widza i trudno chyba ją jednoznacznie ocenić. Jej 'prawą rękę' (rzec by można - zważywszy na jego strój przez dużą część filmu - 'anioła śmierci') gra niezmiennie fascynujący Nirmal Pandey, jako dorastający syn bohaterki debiutuje młodziutki Sharman Joshi (on jest uroczy, o jego bohaterze absolutnie trudno to powiedzieć...), poza tym na drugim planie mamy Milinda Gunajia czy Govinda Namdeo. 'Najsłabsze ogniwa' to natomiast niespecjalnie przekonująca Raima Sen i jej wybranek.

Muzykę (też zwyczajowo świetną) napisał Vishal Bhardwaj. Z piosenek wybrałam tę, która (to nie moje spostrzeżenie, ale nader celne) pokazuje moment, gdy to bohaterka najbardziej wchodzi w 'męską rolę':

Warto zobaczyć, że w latach 90 w kinie hindi powstawały i takie rzeczy. I były takie postaci kobiece.


2 komentarze: