piątek, 11 maja 2012

Atithi (2002) - Prakash-terrorysta 'gościem' w domu doktora-pacyfisty

Trafiłam na ten film przypadkiem, grzebiąc na YT. Technicznie jego jakość nie jest za dobra (jak z VCD), no ale ma literki (choć niekoniecznie dobrze widoczne:/), a przy ogólnej (nie)dostępności kina kannada nie ma co zbyt wybrzydzać.... Zwłaszcza, że jak poczytałam o nim co nieco, to tematycznie mnie bardzo zainteresował, ma dobre opinie (taka rzecz z gatunku 'festiwalowego'- i nagrodzony też Nationalem dla najlepszego filmu kannada), no i można zobaczyć Prakasha w jego rodzimej kinematografii:)
Punkt wyjścia jest dość prosty: grupa terrorystów planuje zamach bombowy. W trakcie przygotowań ich przywódca ulega dość poważnemu wypadkowi, jego koledzy więc zanoszą go do miejscowego lekarza. Początkowo nie chcą zdradzać kim jest, ale gdy doktor chce koniecznie wiedzieć, jak doszło do wypadku (i zawiadomić o nim policję) 'wykładają kawę na ławę' i dobitnie (z pistoletem przy skroni) 'tłumaczą', jak ma się zająć swym pacjentem, a czego bynajmniej nie robić...W ten sposób Prakashowy bohater (bo to on gra tego terrorystę - czy może naksalitę?) staje się owym tytułowym 'gościem' w domu doktora. Oczywiście nietrudno się domyślić, że dłuższy pobyt dwóch tak różnie podchodzących do życia (życia w sensie dosłownym, bo przecież misją lekarza - a ten jest nim zdecydowanie z powołania - jest ratowanie życia, działania terrorystów powodują raczej coś wręcz przeciwnego...) osób nie będzie łatwą 'konfrontacją'....I na tym właśnie przede wszystkim skupia się reżyser: na psychologii postaci i pokazaniu ich wzajemnych relacji, zachowania w obliczu takiej sytuacji (dodatkowo udział ma tu jeszcze pewna mała dziewczynka:)). Pozornie nie dzieje się więc za wiele, nie ma też za wielu 'konfrontacji słownych' (czego się pewnie początkowo spodziewałam) - choć parę owszem jest (moja ulubiona: "-Nie rozumiesz, to wojna! - Wojna? Ale przeciwko komu?"). Ale jednocześnie jest jakieś podskórne napięcie, a przecież ważne rzeczy często dzieją poza słowami...(kolejny moment, który utkwił mi w głowie, to ten, w którym Prakashowy bohater po raz pierwszy się uśmiecha - tak znienacka - i jak ten uśmiech jakby go nagle zmieniał w inną postać - choć tylko na chwilę...) Obaj głowni bohaterowie są początkowo ukazani jakby na zasadzie kontrastu: spokojny, dobroduszny wręcz doktor i zapalczywy terrorysta z niebezpiecznym błyskiem w oku...Ale czy tak będzie do końca? Nie, nie dostaniemy żadnych 'cudownych przemian' (czy pomysłów reżysera na rozwiązanie problemów terroryzmu/ naksalizmu), ale jednak coś się w obu bohaterach zmieni.  Jak to często sprawiają pewne spotkania czy doświadczenia...  Brawa dla reżysera i aktorów za materiał do zastanowienia się (i brak jednoznacznych odpowiedzi:))

2 komentarze:

  1. I'm happy that you wrote about this film. I thought it was really interesting, and I liked that the story was told through dialogue and discussion, and that there was not as much fighting and action. I thought all of the actors (especially Prakash Raj) were great.

    OdpowiedzUsuń
  2. Definitely is not an action movie;D But for me there was not as much of discussions as well. I mean I thought there will be much more (both men would be trying convince each other so hard, elaborate why their's attitude is better etc), but mostly director just shows us what's happening (without too many words) and leaving much to viewer's interpretation. And that's good:)

    OdpowiedzUsuń