piątek, 19 lipca 2013

Klasyczne 'feel good' movies: 'Chitchor' (1976), 'Kissi Se Na Kehna' (1983), 'Khubsoorat' (1980)

Bo takich filmów - lekkich, wywołujących uśmiech na twarzy (nie mylić z 'ha-ha' śmiechem) i wprawiających w dobry nastrój, a przy tym niegłupich  -  nigdy za dużo:) A ostatnio w kinie indyjskim jakby coraz mniej (skoro rutynowym tekstem przy recenzjach tzw. kina rozrywkowego staje się 'leave your brains and have fun ':P a czemu niby rozrywka już nie może być i z rozumem?)

Chitchor to romantyczna komedia pomyłek:) I adaptacja powieści bengalskiej (zresztą jej reżyser - znany mi głównie z przeuroczego Dillagi Basu Chatterjee też jest Bengalczykiem - choć z Radżastanu). Geeta, córka wiejskiego nauczyciela jest już w takim wieku, że rodzina zaczyna myśleć o jej zamążpójściu. Mieszkająca w mieście starsza siostra Geety informuje rodziców, iż na wieś ma przyjechać młody inżynier, który byłby świetna partią dla dziewczyny.  I trzeba go dobrze przyjąć:) Umówionego dnia ojciec Geety z radością wita więc Vinoda na dworcu. Sympatyczny, skromny (choć wszak po zagranicznych studiach) chłopak przypada wszystkim do gustu - nawet Geecie (która początkowo była bardzo niechętna zabiegom rodziców). Tylko, że wkrótce okaże się, iż to nie Vinod miał być tym anonsowanym gościem, a ów dopiero przyjedzie... I co teraz? Ta prosta, niby zwyczajna, a ciepła i przeurocza - i przy tym subtelna - opowieść ujęła mnie za serce. A już szczególnie fakt, iż grana przez młodziutką Zarinę Wahab bohaterka, choć niby 'tylko' naiwna wiejska dziewczyna, potrafiła w decydującym momencie wykazać się prawdziwym charakterem. I chyba wolę taką scenę 'pociągową' niż tę z DDLJ:P Na koniec pomyślałam, że dzisiaj - w dobie takiego przepływu informacji -  już pewnie nie dałoby się nakręcić wiarygodnie takiej historii (remaku sprzed dekady, sądząc po forumowych opiniach, lepiej nie 'ruszać':P)

Dwa kolejne filmy to dzieła innego znanego klasycznego reżysera, bardzo cenionego przeze mnie  Hrishikesha  Mukherjee'ego. Po Kissi se na kehna sięgnęłam jednak bardziej dla głównej pary aktorów: Deepti Naval i Farooqa Sheikha, którzy podbili mnie w Chashme Buddoor. Tu problemem nie jest zdobycie dziewczyny, ale przekonanie do tego małżeństwa ojca Ramesha. Ten bowiem, zniechęcony paradą meganowoczesnych dziewczyn, które 'ogląda' w ramach poszukiwań 'odpowiedniej' synowej, postanawia, iż najlepsza będzie tradycyjnie myśląca dziewczyna bez dyplomu i angielskiego, za to znająca dobrze Mahabharatę. I jak tu teraz przedstawić ojcu ukochaną Ramolę - młodą panią doktor?^^ Zrobić z niej dziewczynę, o jakiej marzy ojciec? A konsekwencje? Tak, wiem, że niektórzy mają obiekcje wobec filmów, gdzie się kogoś oszukuje, udając kogoś innego, ale tu uważam  raz: jest to naprawdę sensownie uzasadnione, a dwa: rodzi i obiekcje natury moralnej u udających (znaczy to też jest 'wygrane' w filmie). A przy tym wszystkim - że film daje momentami i do myślenia (jedna z wypowiedzi ojca: nie jestem ogólnie przeciwko angielskiemu. Sam mam z niego dyplom. Ale nie podoba mi się, że zainteresowanie tym językiem prowadzi zwykle do fascynacji i tamtejszą kulturą, a lekceważenia własnej- czyż nie ma w tym wiele prawdy? i nie tylko o Indie chodzi...) - jest to naprawdę lekkie i zabawne. Ja polecam:)

Ostatnim filmem 'z paczki' był Khubsoorat. Od razu przyznam, iż ta historia pełnej energii i radości życia dziewczyny, której podejście zmienia cały, surowy i smutny (pełen zakazów i sztywnych norm) dotąd dom, w który 'weszła' po ślubie jej starsza siostra, stosunkowo najmniej mi przypadła do gustu. Nie  żeby mi się to jakoś bardzo źle oglądało, po prostu tak 'jednym okiem', znaczy specjalnie mnie nie 'urzekła ta historia'. Zresztą parę innych 'z tego gatunku' (bo to ogólnie dość popularny motyw filmowy) też;) Największe wrażenie zrobiła na mnie grająca główną rolę Rekha, którą kojarzę raczej z zupełnie innym wizerunkiem (kobiety nowoczesnej i stylowej, czy wręcz nawet wampa - zwykle zresztą zbyt wymalowanego:P), a która świetnie wcieliła się tu w rolę takiej 'dziewczyny z sąsiedztwa' (z warkoczykami!:D) I jakoś wątpię, żeby podobnie dobrze poradziła sobie z tą rolą Sonam (która ma zagrać w planowanym właśnie remaku filmu). Dlatego warto sięgać po stare filmy:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz