czwartek, 9 maja 2013

100 filmów 'wszech czasów' na stulecie kina indyjskiego



List największych/najważniejszych filmów indyjskich trochę już widziałam. Zwykle wkurzała mnie na nich jednak 'nadreprezentacja' (czy ogólnie ograniczenie się li jedynie do) kina hindi.  Lista IBN.Live - aczkolwiek też pewnie nie idealna (czy w ogóle jest taka możliwa?) jest na tym tle bardzo miłą odmianą, stanowi bowiem bardzo różnorodny językowo wybór filmów (w tym reprezentantów i takich mniej znanych kinematografii jak kino pendżabskie czy assamskie). I nawet znalazłam na niej parę kompletnie nieznanych mi dotąd, a wstępnie wyglądających naprawdę ciekawie tytułów (i będę je teraz 'tropić':P) Dlatego mi się szczególnie spodobała i postanowiłam zaprezentować ją  i 'u siebie. Pozwolę sobie też trochę pokomentować:P

Naya Daur (hindi, 1957, reż. BR Chopra)
Tradycja kontra wkraczająca przemysłowa nowoczesność. Jeszcze  przede mną:)
Deewaar (hindi, 1975, reż. Y. Chopra)
Nie wymaga chyba komentarza. Wielka rola Biga. Po prostu trzeba znać.
Gol Maal (hindi, 1979, reż. Hrishikesh Mukherjee)   
Z komedii Hrishi-dy wolę chyba Chupke Chupke, ale Golmaal też sympatyczny. No i ten kult wąsa!
Ankur (hindi, 1974, reż. Shyam Benegal)
Debiut Shyama i Shabany. Kamień milowy kina paralell. Zdecydowanie warto.
Ek Duuje Ke Liye (hindi, 1981, reż. K.Balachander)
Nie widziałam, ale niespecjalnie mnie przekonuje umieszczanie na takiej liście remaków i to obok oryginałów (choć i Maro Charitra mi się niespecjalnie podobało:P)
Mr India (hindi, 1987, reż. Sekhar Kapoor)
Dziwny wybór, bo to sympatyczna, ale ramotka. Że niby bo prekursor filmów s-f? Eeee...
Padosan (hindi, 1968, reż. Jyoti Swaroop)  
Kolejny remake południowca na liście. Tym razem chyba jednak łatwiej mogę to wybaczyć, bo mam słabość do tej komedii:P
Parinda (hindi, 1989, reż. VV Chopra )
Gangsterskie klimaty jeszcze sprzed RGV. Zdecydowanie warto.
Mera Naam Joker (hindi, 1970, reż. Raj Kapoor)
Rajowe opus magnum, którego klapa złamała mu serce.  Obok Awaary mój ulubiony jego film.
Satya (hindi, 1998, reż. RGV)
Jeden z najbardziej kultowych filmów Ramu. Koniecznie.
Awaara (hindi, 1951, reż. Raj Kapoor)
O człowieku decydują geny czy wychowanie? Moja opinia vide ciut wyżej;)
Garam Hava (urdu, 1973, reż. MS Sathyu)  
Ten film o konsekwencjach podziału Indii jeszcze przede mną. Obiecuję sobie wiele:) 
Mughal-e-Azam (hindi, 1960, reż. K.Asif) 
Historyczny romans wszech czasów. Nie całkiem w moim guście, ale rozmach doceniam.
Guide (hindi, 1965, reż. Vijay Anand)
Adaptacja powieści Narayana to dowód na to, że obecna 'progresywność' kina hindi, czy łamiący konwenanse bohaterowie to nie taka znów nowość.
Kabuliwaala (hindi, 1961, reż. Hemen Gupta)
Adaptacja powieści Rabindranatha Tagore. Jeszcze przede mną.
Maqbool (hindi, 2003, reż. Vishal Bhardwaj)
Makbet wg Vishala. Który zdecydowanie czuje Szekspira.
Pyaasa (hindi, 1957, reż. Guru Dutt)
Gurowy 'smęt' o bólu artysty. Klasyk.
Sholay (hindi, 1975, reż. Ramesh Sippy)
Co tu wiele mówić: jak wiadomo Śole są wszędzie^^
Anand (hindi, 1971, reż. Hrishikesh Mukherjee)
Zanim było KHNH:P Kiedyś robił na mnie większe wrażenie, dziś pewnie z dramatów Mukherjee'go wybrałabym raczej  Satyakam czy Anupamę.
Do Bigha Zamin (hindi, 1953, reż. Bimal Roy) 
Klasyk neorealizmu w kinie hindi. Pierwszy indyjski film nagrodzony w Cannes.
Paar (hindi, 1984, reż. Goutam Ghose)
Dvd leży na mojej półce i czeka na swoją kolej:D
Dilwale Dulhaniya Le Jayenge (hindi, 1995, reż. A .Chopra)
No cóż, niby trudno się dziwić jego obecności, ale jednak...:P
Jaane Bhi Do Yaaron (hindi, 1983, reż. Kundan Shah)
Klasyczna satyra - jeszcze przede mną.
Kaagaz Ke Phool (hindi, 1959, reż. Guru Dutt) 
Każdy ma swoje 'wielkie zaległości'. To jedna z moich, bo 'Papierowych kwiatów' jeszcze nie widziałam:D
Mother India (hindi, 1957, reż, M.Khan)
Ikoniczna rola Nargis, którą trzeba znać.
Munnabhai MBBS (hindi, 2003, reż. R.Hirani)
Zabawne i niegłupie. Choć chyba wolę drugą, 'gandyjską' część:D
Pakeezah (hindi, 1972, reż. K.Amrohi)
'Łabędzi śpiew' Meeny Kumari. U nas jakoś niespecjalnie chwalony film, może stąd boję się obejrzeć:P
Saheb Biwi Aur Ghulam (hindi, 1962, reż. Guru Dutt)
As for now mój ulubiony Guru (przypominam, że 'Kwiaty..' przede mną). Może dlatego, że w bengalskich klimatach, znaczy trochę inaczej niż Gurowa reszta.
Black Friday (hindi, 2004, reż. A.Kashyap)
Słynny Kashyapowy film o zamachach z 1993 roku jeszcze przede mną...
Do Aankhen Barah Haath (hindi, 1957, reż. V Shantaram)
Najsłynniejszy film Shantarama. Pierwszy indyjski Złoty Niedźwiedź i Złoty Glob. Przede mną.
Masoom (hindi, 1983, reż. S.Kapoor)
Serio, odnoszę wrażenie, że do tej listy wybrano nie te filmy Sekhara Kapoora, które się powinno.
Hazaaron Khwahishen Aisi (hindi, 2003, reż. Sudhir Mishra)
Najsłynniejszy film reżysera. Chyba powinnam do niego kiedyś wrócić.
Pushpak (1987, reż. Singeetham Srinivasa Rao)
Niema czarna komedia z Kamalem w roli głównej. Wcale nie hindi, jak twierdzi to zestawienie, bo wyprodukowana w Karnatace przez mieszankę ekipy z południa:P
Raja Harishchandra (1913, reż. Dadasaheb Phalke)
Pierwszy indyjski film ever. Zachowany niestety tylko w kawałkach.
Salaam Bombay (hindi, 1988, reż. M. Nair)
Słynny film o indyjskich 'dzieciach ulicy'. Ważna rzecz.
Zanjeer (hindi, 1973, reż. P. Mehra)
Film, który 'stworzył' legendę Biga jako Angry Young Mana. I który teraz bezczeszczą w remaku:P
Saaransh (hindi, 1984, reż. M. Bhatt)
Debiut Anupama Khera - ponoć fantastyczny. Jeszcze nie widziałam, niemniej trochę dziwi mnie przedłożenie tego filmu Bhatta nad Arth.
Bhuvan Shome (hindi, 1969, reż. Mrinal Sen)
Słynny i przełomowy film cenionego bengalskiego reżysera, jeden z najważniejszych z nurtu 'nowej fali' Przede mną:).
Charulata (bengalski, 1964, reż. S.Ray)
Adaptacja powieści Rabindranatha Tagore. 'Osamotniona' uważana jest za jeden z najlepszych Rayowych filmów. Jeszcze nie widziałam.
Pather Panchali (bengalski, 1955,reż. S.Ray)
Pierwsza część uznanej na całym świecie tzw. Trylogii Apu. Ale to nie ten Ray, który najbardziej trafia do mnie:)
Aparajito (bengalski, 1956, reż. S.Ray)
Druga część Trylogii Apu.
Apur Sansar (bengalski, 1959, reż. S.Ray)
I trzecia:) . 
Meghe Dhaka Tara (bengalski, 1960, reż. Ritwik Ghatak)
Najsłynniejszy film jednego z 'wielkiej bengalskiej trójcy', czyli poetycki realizm w rozkwicie. Urzekający.
Goopy Gyne Bagha Byne (bengalski, 1969, reż. S.Ray)
Musicalowy i chyba baśniowy dziecięcy film Raya. Dopiero przede mną.
Padatik (bengalski, 1973, reż. Mrinal Sen)
Charakterystyczne dla twórczości M.Sena lewicujące kino zaangażowane. Trzecia część 'kalkuckiej trylogii'. Jeszcze nie widziałam.    
Akaler Sandhane (bengalski, 1981, reż. Mrinal Sen)
Tym razem Sen opowiada o słynnej tragedii głodu z 1943 roku. Jej ofiarami było 5 mln Bengalczyków. Film zdobył Złotego Niedźwiedzia w Berlinie.
Aranyer Din Ratri (bengalski, 1970, reż. S.Ray)
Aparna i Sharmila u S.Raya. I kolejny Zloty Niedźwiedź. Oczywiście jeszcze nie widziałam:D 
Jhinder Bandi (bengalski, 1961, reż. Tapan Sinha)
Słynny przede wszystkim z powodu pierwszej negatywnej roli Soumitry Chatterjee'go romans kostiumowy (inspirowany 'Więźniami Zendy'). I nawet znam - obejrzałam na fali fascynacji Uttamem:D
Shriman Prithviraj (bengalski, 1973, reż.  Tarun Majumdar)
Kultowy ponoć romantyczny klasyk o nastoletniej miłości.
Harano Sur (bengalski, 1957, reż. Ajoy Kar)
Film, który wylansował Suchitrę i Uttama  na romantyczną parę wszech czasów. Trzeba by się za nim rozejrzeć:)
Nayak (bengalski, 1966, reż. S.Ray)
Opowieść o wielkiej gwieździe kina przywodząca na myśl dzieła Bergmana. Mój ulubiony film Uttama i ulubiony S.Raya. 
Galpa Holeo Satyi (bengalski, 1966, reż. Tapan Sinha)
Klasyczna bengalska komedia. W bolly zremakowano ją jako 'Bawarchi' (z Rajeshem).
Kshudhita Pashan (bengalski, 1960, reż. Tapan Sinha)
Znów adaptacja Tagore'a. Tym razem thriller o nawiedzonym domu..
Unishe April (bengalski, 1994, reż. R. Ghosh)
Ponoć jeden z najlepszych filmów znanego reżysera.  Luźno inspirowany 'Jesienną Sonatą'. Na mojej liście 'do obejrzenia' już chwilę - z powodu Aparny i Prosenjita:)
Devadasu (telugu, 1953, reż. V. Raghavaiah)
Ciekawe, że z wszystkich adaptacji Devdasa do listy wybrano akurat ANR-ową wersję. Oczywiście, jest bardzo ceniona, no ale jednak pewnie bym się prędzej Bimalowego Devdasa spodziewała:P
Maa Bhoomi (telugu, 1980, reż. Goutam Ghose)
Fascynujące, iż zdaje się najbardziej realistyczny film o Telanganie nakręcił Bengalczyk. Warto zobaczyć.
Mallishwari (telugu, 1951, reż. BN Reddy)
Romans kostiumowy z Bhanumati w roli głównej.  Pierwszy film telugu wyświetlany... w Chinach (z napisami!)  Zbieram się już jakiś czas do obejrzenia saute.
Maro Charitra (telugu, 1978, reż. K Balachander.)
Napisałam już, co o tym myślę przy Ek Duye Ke Liye:P 
Mayabazar (telugu, 1957, reż. KV Reddy)
Telugowy multistarrer wszech czasów. Lekki i przeuroczy klasyk inspirowany Mahabharatą. Z cudownymi evergreenowymi piosenkami.
Narthanasala (telugu, 1963, reż. K.K. Rao)
Mahabharata again, tym razem w zdaje się bardziej 'solennej' wersji.
Patala Bhairavi (telugu, 1951, reż. KV Reddy)
Zakochany w księżniczce ogrodnik i ...magia. Urocza baśń, ale żeby od razu na takiej liście? 
Sagara Sangamam (telugu, 1983, reż. K Vishwanath) 
Reżyser znany jako 'piewca sztuki'  i tańczący klasycznie Kamal tworzą magię.  Którą trzeba znać.
Shankarabharanam (telugu, 1979, reż. K Vishwanath) 
Przełomowy film wielkiego reżysera telugu i bardzo ważny w historii tego kina.  Hołd dla tradycyjnej muzyki i prawdziwa karnatyczna uczta dla widza.
Shiva (telugu, 1989, reż. RGV)
Też przełomowy w tym kinie, ale zupełnie inaczej:D  Osobiście z tego okresu twórczości RGV najbardziej cenię 'Gayam', no ale to jednak debiut Ramu jest bardziej 'kultowy'.
Sant Tukaram (marathi, 1936, reż. VG Damle i Sheikh Fattelal)
Ta opowieść o życiu wielkiego świętego i mistyka to pierwszy indyjski film wyświetlany na zagranicznych festiwalach (m.in w Wenecji). Mnie kino dewocyjne niestety raczej nie służy:P
Shyamchi Aai (marathi, 1953, reż. PK Atre)
Laureat pierwszego w historii Nationala dla najlepszego filmu.
Shwaas (marathi, 2004, reż. Sandeep Sawant)
Ta ciepła i poruszająca historia to jeden z najsensowniej wybranych indyjskich kandydatów do Oscara z ostatnich lat. Podobno to on rozpoczął tez 'nową falę' (odrodzenia) w kinie marathi.
Deool (marathi, 2011, reż. Umesh Kulkarni)
Film o globalizacji i małych indyjskich wioskach. Jeszcze przede mną:)
Harishchandrachi Factory (marathi, 2009, reż. P. Mokashi)  
Film o realizacji pierwszego indyjskiego filmu. Przeuroczy:)
Umbartha (marathi, 1982, reż. Jabbar Patel)
Opowieść o cenie zawodowych ambicji kobiety. Jedna z najlepszych ról Smity Patil. Z tego, co dotąd widziałam - moja ulubiona:)
Vihir (marathi, 2010, reż. Umesh Kulkarni)
Wyświetlany na festiwalu w Berlinie (a i u nas na WFF- zebrał niespecjalne opinie) wcześniejszy obraz ekipy Deeola. Nie widziałam żadnego, wiec trudno porównywać:P
Pinjra (marathi, 1972, reż. V Shantaram)
Shantaramowy klasyk to tragiczna historia nauczyciela i tancerki. Jeszcze przede mną.
Manoos (marathi, 1939, reż. V.Shantaram)
Ten sam reżyser, tym razem historia uczucia policjanta i prostytutki. Ponoć chwalił ją sam Chaplin:) 
Shala (marathi, 2011, reż. Sujay Dahake)
Nostalgiczna opowieść o 'szkole'. Nie wiem, czy aż na taką listę:P
Anhey Ghorhey Da Daan (pendżabski, 2011, reż. Gurvinder Singh)
Bardzo ostatnio chwalona historia o niedoli farmerów. Mnie jakoś nie urzekła:P 
Thoovanathumbikal (malajalam, 1987, reż. P Padmarajan)
Kultowy romans, w którym Mohanlal zakochuje się równocześnie w dwóch kobietach.  Jeszcze przede mną.
Chemmeen (malajalam, 1965, reż. Ramu Kariat) 
Adaptacja słynnej, wydanej i u nas powieści. Osadzona w środowisku rybaków opowieść była ważnym przełomem w kinie mallu (i zwróciła na nie uwagę reszty Indii, a i zagranicy - film trafił też do Cannes)
Oru Vadakkan Veeragatha (malajalam, 1989, reż. Hariharan)
Historyczna opowieść z Mammottym w roli wojownika. Przede mną:)
Peruvazhiyambalam (malajalam, 1979, reż. P Padmarajan)
Debiut znanego reżysera to opowieść o przemocy, totalitaryzmie i męskości. Poczułam się zainteresowana:)
Anantaram (malajalam, 1987, reż.  Adoor Gopalakrishnan)
Eksperyment Adoora - bohater opowiada całą historię bezpośrednio widzowi (w pierwszej osobie). Hmmm...trochę się chyba boję jego eksperymentów:P
Manichitrathazhu (malajalam, 1993 reż. Fazil)
Słynna, namiętnie remakowana historia opętanej tancerki. Ja bym tego na liście wszech czasów nie umieściła:P
Sandesham (malajalam, 1991, reż. S.Anthikad)
Klasyczna czarna komedia i satyra polityczna. Kiedyś trzeba będzie sprawdzić:)
Vanaprastham (malajalam, 1999, reż. Shaji N. Karun)
Mohanlal jako tancerz kathakali. Fantastyczna rzecz.
Pathinaru Vayadhinile (tamilski, 1977, reż. Bharathiraja)
Film, który rozpoczął trend 'prowincjonalnych' historii w kinie tamilskim. Przełom w karierze reżysera, Kamala, Rajiniego i Sridevi.
Andha Naal (tamilski, 1954, reż. Balachander)
Pierwszy tamilski film noir. Pierwszy bez piosenek. Z narracją inspirowaną 'Rashomonem'. Trzeba znać.   
Nayagan (tamilski, 1987, reż. Mani Ratnam)
Mani+Kamal+Godfatherowe inspiracje= wielkie kino. Po prostu.
Haridas (tamilski, 1944), reż. Sundar Rao Nadkarni)
Pierwszy wielki tamilski hit kasowy. Klasyczne melodie i ostatnia rola legendarnego aktora MK Thyagaraji Bhagavathara.
Agrahrathil Kazhudai (tamilski, 1977, reż. John Abraham)
Jedyny tamilski film słynnego, niepokornego, przedwcześnie zmarłego reżysera z Kerali to, ujęta w formie przypowieści o osiołku, krytyka zwyczajów bramińskich. Warto znać.
Meera (tamilski, 1945, reż. Ellis R Dungan)
Muzyczna legenda, MS Subbulakshmi, w roli wyznawczyni Krishny. Hit słynny głównie z powodu piosenek. 
Thanneer, Thanneer (tamilski, 1981, reż. K.Balachander)
Przełomowe tamilskie kino społeczne poruszające problemy niedoborów tytułowej wody czy korupcji.
Uthiri Pookkal (tamilski, 1979, reż. J Mahendran)
Ta opowieść o psychologicznych relacjach w rodzinie i szerszej społeczności lokalnej to ponoć przełom w sposobie wizualnej narracji. Czuję się zaciekawiona:)
Aval Appadithan (tamilski, 1978, reż. C Rudhraiya)
Kino rzec można 'feministyczne', z młodą 'singielką' w wielkim mieście. Ciekawe..:)
Metti (tamilski, 1982, reż J Mahendran)
Opowiadany z kobiecej perspektywy film o społecznej opresji. Trzeba będzie poszukać:)
Samskara (kannada, 1970, reż. PR Reddy)
Poruszający kwestie kastowości przełomowy film w kinie kannada - początek nurtu parallel w tej kinematografii.  Zbieram się do niego już od jakiegoś czasu:)
Katha Sangama (kannada, 1975, reż. Puttanna Kanagal)
Kompilacja trzech krótkich historii i jeden z pierwszych filmów Rajiniego (drugi w ogóle, pierwszy w rodzimym kinie). Grał oczywiście rolę negatywną:)
Ranganayaki (kannada, 1981, reż. Puttanna Kanagal)
Film o kompleksie Edypa (aktorka nieświadomie zakochuje się we własnym synu). To starczyło, żebym postanowiła go zdobyć. Tubiś po raz kolejny okazał się nieoceniony^^
Ghatashraddha (kannada, 1977, reż. Girish Kasaravalli)
Przełomowy film czołowego reżysera kannadyjskiego nurtu parallel.  Opowieść o przyjaźni małego chłopca i ciężarnej wdowy. Zbieram się do seansu od dawna.
Kaadu (kannada, 1973, reż. Girish Karnad)
Prowincjonalny dramat o rywalizacji dwóch wsi  widzianej oczami małego chłopca.  Twórczość Karnada też by kiedyś poznać:)
Halodhia Choraye Baodhan Khai (assamski, 1987, reż. Jahnu Barua)
Jeden z najbardziej znaczących filmów tej kinematografii, wyświetlany na wielu festiwalach melodramat społeczny o niedolach pewnego farmera i jego rodziny.
Ishanou (manipuri, 1991, reż. AS Sharma)
Pierwszy film z tego regionu wyświetlany w Cannes.  Historia transformacji pewnej spokojnej żony, która uznała, iż jest 'powołana'.  


Uff.. ciekawa lista, prawda? Widziałam z niej dokładnie połowę:)

3 komentarze:

  1. Zaskoczyła mnie ta lista i ucieszyła, że daje przegląd Indii, a nie tylko hindi, ale i stropiła, bo niewiele z tych filmów widziałam (zaledwie 1/4, choć do Mother India przynajmniej tłumaczyłam napisy). A "Umbarthę" będę mogła jeszcze raz za tydzień zobaczyć w kinie:) http://kino.trojmiasto.pl/2-Festiwal-Kultury-Azjatyckiej-UG-Made-in-Azja-edycja-Made-in-India-imp363782.html
    Jesteś moją guru południowego kina Indii. Pokornam w swej niewiedzy. Tyle jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej dopiero przed to fajne jest. Na szczęście przede mną też wciąż sporo:D I do dowiedzenia się też.
    I zazdroszczę Umbarthy w kinie.

    OdpowiedzUsuń